Szukałem kursu dla syna.
Nie znalazłem. Zrobiłem sam.
Jestem ojcem dwójki dzieci i mężem wspaniałej żony. Kiedy mój syn zainteresował się komputerami i programowaniem, zacząłem szukać kursu — po polsku, ciekawego, związanego z tym, co go napędza: graniem. Nie znalazłem niczego, co by pasowało.
Większość kursów online to suche wykłady lub tutoriale na stronach — bez komputera w rękach ucznia, bez konkretnych zadań, bez kontekstu, który ma jakiekolwiek znaczenie dla nastolatka. Postanowiłem to zmienić.
DevOstro powstało z prostej potrzeby: kurs Pythona po polsku, dla młodych i dorosłych od zera, przez grę, krok po kroku — żeby na końcu była działająca gra, a nie ćwiczenie lądujące w koszu.
A dziś ten sam kurs czyta dorosły, który zawsze chciał spróbować — i działa tak samo: od zera, we własnym tempie. Bo nie sprzedaję wieku, tylko podejście.
Komputer „ZX Spectrum", Galaxy
i tata, który przyniósł komputer do domu.
Lata osiemdziesiąte. Tata przyniósł do domu ZX Spectrum — komputer, do którego z magnetofonu, z kasety, można było wgrać grę Galaxy. Jeden z pierwszych kosmicznych shooterów, w które grałem w Polsce — i który został w pamięci na zawsze. Potem oczywiście były inne komputery: Commodore 64, Amiga — u kuzynki i znajomych. To był moment, który zdecydował o wszystkim.
Ten sentyment do prostych gier z pikselową grafiką, do statków, asteroidów i laserów jest wpisany w DNA DevOstro. AstroPython to nie przypadek — to hołd dla tamtych czasów, przetłumaczony na język, który rozumie dzisiejszy nastolatek.
Wiele lat w IT.
Od sieci po chmurę.
Politechnika Wrocławska
Credit Suisse · S&N
Uczę dokładnie tego Pythona, którego używam w pracy — nieważne, czy masz 14, czy 40 lat. To te same, realne klocki, na których stoją prawdziwe aplikacje. Nie zabawka.
Maratony, pasy
i dwójka dzieci.
Programowanie to nie jedyna dziedzina, która wymaga dyscypliny i cierpliwości.
Sprawdź co zbudowałem
Trzy kursy, setki zadań, projekty które zostają na dysku — nie w koszu.